Krytyka krytyka. O „Kulcie amatora” Andrew Keena

Kult amatora. Jak internet niszczy kulturę to tragiczna książka. Jej autor, Andrew Keen, próbuje udowodnić, że stara, dobra kraina analogowych instytucji medialnych to ziemia obiecana, a dziś zagraża jej widmo piekielnego anonimowego motłochu spod znaku Web 2.0. (A raczej zagrażało, bo książka została wydana po angielsku i po polsku w 2007 roku.) Najciekawsze w tej książce jest to, jak Keen konstruuje te dwa obiekty, które porównuje.

W świecie analogowym panuje równość publicznego dyskursu (s. 37), ludzie mają zaufanie do tradycyjnych reklam (s. 41), gdy czytamy artykuł w prasie, wiemy, że został opracowany przez zespół wytrawnych redaktorów z doświadczeniem, że został przygotowany przez wykwalifikowanego reportera, który dogłębnie zbadał fakty, że informacje w artykule zostały sprawdzone pod kątem poprawności, że artykuł został zredagowany i jest wspierany przez godne zaufania wydawnictwo prasowe, które ręczy za jego prawdomówność i poprawność (s. 67), a dobrze poinformowani obywatele prowadzą dyskusje o polityce, gospodarce i wydarzeniach za granicą (por. s. 68). Kulturę intelektualną tego świata stymuluje staranne kolekcjonowanie prawdy (s. 84), popartej ekspercką interpretacją i komentarzem (s. 90).

Z kolei w świecie Web 2.0 reklama i PR przebierają się za informacje, zaciera się granica pomiędzy faktem a fikcją (s. 37), upadają autorytety, bo głos każdego jest równie ważny (s. 47), gazety zastępują blogi, które zawierają radykalne uogólniające opinie niepoparte żadnymi dowodami ani argumentami (s. 67), czytelnicy wykorzystują sieć do potwierdzenia [swoich – WW] stronniczych opinii i dołączenia do innych osób o takiej samej ideologii (s. 68) i mają zniekształconą wizję rzeczywistości (s. 91). To nie wszystko. Nie ma dnia, by na światło dzienne nie wypłynęła jakaś sensacja stawiająca pod znakiem zapytania wiarygodność informacji, które znajdujemy w internecie (s. 76), a setki amatorów rozpowszechniają w sieci propagandę i zniekształconą wersję prawdy (s. 90). Internet jest anonimowy, niepoprawny, chaotyczny i obezwładniający (s. 91).

Ta krytyka jest tak niepoważna, że chwilami zastanawiam się, czy Andrew Keen po prostu nie kpi sobie ze swoich wydawców, bądź co bądź reprezentantów analogowego świata instytucji medialnych, bowiem jeśli coś Kult amatora demaskuje, to właśnie słabość redakcyjnej machiny, przepuszczającej takie banialuki. I nie chodzi tyle o krytykę Web 2.0, co o idealistyczną wizję świata analogowego napisaną tak, jakby autor nie miał zielonego pojęcia o dekadach krytyki tradycyjnych systemów medialnych.

Jak inaczej (niż żart) traktować porównywanie obiektywności mediów nowych i starych poprzez analizę serwisu DontDateHimGirl.com, na którym kobiety recenzują facetów i odnoszenie tego do obiektywności tradycyjnych gazet i stacji telewizyjnych? (patrz: s. 81-84).

Albo to (poniżej dyskutuję z tym cytatem, choć jest on tak głupi, że naprawdę nie powinienem):

Historia dowiodła, że bardzo często tłum nie jest zbyt mądry. W końcu wiele niemądrych pomysłów – niewolnictwo, dzieciobójstwo, wojna w Iraku zainicjowana przez George’a Busha, Britney Spears – było bardzo popularnych wśród gawiedzi. Właśnie dlatego arbitrami prawdy powinni być eksperci, ci którzy mają wiedzę i autorytet… (s. 100-101)

Jak można poważnie traktować autora, który stawia tak idiotyczną tezę (ta sama historia dowodzi prawie na każdym kroku, jak durne są wszelkiej maści elity, które u Keena wynoszone są pod niebiosa), uzasadnia ją w tak idiotyczny sposób (większość tych niemądrych pomysłów była wspierana przez system medialny i ekspertów, których Keen tak zaciekle broni) i wyciąga z niej tak idiotyczny wniosek (zupełnie tak, jakby za niewolnictwem nie stała rzesza ekspertów potwierdzających naukowo niższość określonych ras)?

Jeśli Andrew Keen chciał tą książką pokazać, że stary system wydawniczy jest wart obrony, bo dzięki niemu trafia nam do rąk wysokiej jakości produkt intelektualny, to raczej mu nie wyszło. Ten merytoryczny, zbudowany w oparciu o gęstą hierarchię doświadczonych redaktorów, gwarantujący jakość system wyprodukował strasznego gniota. Cieszy mnie, że mogę to powiedzieć tu, na blogu, bo mimo rzekomej równości publicznego dyskursu w starych mediach byście tego raczej nie przeczytali.

Keen, Andrew. 2007. Kult amatora: jak internet niszczy kulturę, Warszawa: WAiP.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s