The Newsroom. Fikcyjne dziennikarstwo w służbie realnej polityki

Przez krótką chwilę, zaraz na początku pierwszego odcinka The Newsroom, miałem nadzieję, że to może być dobry serial. Zaczęło się tak: Will McAvoy, unikający kontrowersji prezenter telewizyjny, bierze udział w uczelnianej dyskusji. Gdy jedna ze studentek zadaje pytanie: Dlaczego Ameryka jest najlepszym krajem na świecie?dwójka panelistów odpowiada: – Różnorodność i możliwości. – Wolność i… wolność. Will McAvoy odpowiada: The New York Jets. Sala wybucha śmiechem, ale moderator naciska, Will musi potraktować pytanie poważnie. Rzuca więc banały o konstytucji i Deklaracji Niepodległości. Moderator nie daje za wygraną, prosi o human moment, choć jedno szczere zdanie. W końcu Will wybucha: Ameryka NIE JEST najlepszym krajem na świecie, profesorze. Oto moja odpowiedź. Świat studentki legł w gruzach. Widownia jakby zobaczyła ducha. Pozostali paneliści są w szoku, bo na ich oczach dotknięto tabu większego niż kazirodztwo. A Will kontynuuje:

…there’s absolutely no evidence to support the statement that we’re the greatest country in the world. We’re seventh in literacy. Twenty-seventh in math. Twenty-second in science. Forty-ninth in life expectancy. A hundred and seventy-eighth in infant mortality. Third in median household income. Number four in labor force and number four in exports. We lead the world in only three categories: Number of incarcerated citizens per capita, number of adults who believe angels are real, and defense spending, where we spend more than the next twenty-six countries combined, twenty-five of whom are allies. […] So when you ask what makes us the greatest country in the world, I dunno what the fuck you’re talkin’ about. Yosemite? (źródło: Lybio.net)

Tych kilkadziesiąt sekund mojej nadziei na dobry serial właśnie dobiegło końca. Dalsza część przemowy Willa to już tylko mitologizowanie przeszłości, moralizatorstwo, i kreowanie wizji niegdyś dobrze poinformowanego społeczeństwa, co miało być zasługą wielkich dziennikarzy:

Sure used to be [great – WW]. We stood up for what was right. We fought for moral reasons. We passed laws, struck down laws, for moral reasons. We waged wars on poverty, not poor people. We sacrificed. We cared about our neighbors. We put our money where our mouths were. And we never beat our chest.

We built great big things, made ungodly technological advances, explored the universe, cured diseases, and we cultivated the world’s greatest artists and the world’s greatest economy. [pause] We reached for the stars. Acted like men.

We aspired to intelligence. We didn’t belittle it—it didn’t make us feel inferior.

We didn’t identify ourselves by who we voted for in the last election, and we didn’t, oh, we didn’t scare so easy. Ha. We were able to be all these things and do all these things because we were informed. By great men. Men who were revered. First step in solving any problem is recognizing there is one. America is not the greatest country in the world anymore. [pause] Enough? (źródło: Lybio.net)

Cytaty wrzucam w całości, bo są dobrze napisane. Ale, wbrew pozorom, to wcale nie jest zaleta, bo postacie mówią takimi NAPISANYMI zdaniami przez cały czas. Są przez to zupełnie nierealne. Co gorsza czasem są nierealne i dziecinne. Kiedy widzę sceny, jak Jim zbiera się na odwagę i podchodzi do Maggie, a tu nagle pojawia się Don i zaczyna się z nią całować, czuję się, jakbym oglądał Glee, serialowy musical dla dwunastolatków zafascynowanych Tajemnicą Pierwszego Razu (mam nadzieję, że nie obrażam w ten sposób 12-stolatków).

Zupełnie inny wątek to sprawa ideologii. Dziennikarze z Newsroom’u deklarują co i rusz obiektywność, ale w praktyce są druzgocąco stronniczy. Jeśli w The West Wing Aaron Sorkin chciał ulżyć zwolennikom Demokratów, żyjącym w mrocznych czasach rządów George’a W. Busha, to The Newsroom napisał, by wzmocnić morale w obliczu rosnącej siły Tea Party. Różnica polega jednak na tym, że w The West Wing oglądaliśmy świat z wewnątrz Białego Domu, z twierdzy Demokratów atakowanej przez opozycję i wścibskie media. Ideologiczny przekaz bronił się zatem dużo lepiej. Co innego w The Newsroom. Sorkin zrobił serial o grupie dziennikarzy-Demokratów (choć Will deklaruje, że jest zarejestrowanym Republikaninem), chcących ratować kraj przed plagą herbacianej ciemnoty, ale serwuje go jako serial o młodych idealistach walczących w imię Lepszych Mediów, Przedkładających Jakość nad Oglądalność.

Co jeszcze ciekawsze, warstwa ideologiczna w The Newsroom nie polega tylko na tworzeniu fikcji w celu podbudowywania światopoglądu, ale otwarcie ingeruje w rzeczywistość polityczną. W trzecim odcinku fikcyjni członkowie Tea Party w rozmowie „na żywo” przekonują Willa, że partia jest finansowana oddolnie, przez zwykłych obywateli. W tym momencie Will pyta swoich rozmówców, czy kiedykolwiek słyszeli o Davidzie i Charlesie Kochu, albo o Koch Industries. Bracia Koch naprawdę istnieją i naprawdę wspierają Tea Party. Koch Industries również istnieje i jest drugim największym przedsiębiorstwem w USA pod względem przychodów.

The Newsroom to nie jest Dexter, to nie jest Breaking Bad, to nie jest Hung. To jest otwarta, dalece przyziemna, niemetaforyczna, obliczona na wybory, walka polityczna. Jeśli oglądacie seriale, żeby ich fikcyjność powiedziała wam coś, co w rzeczywistości trudno wyartykułować, to The Newsroom nie ma wiele do zaoferowania.

Poniżej fragment z pytaniem o finansowanie Tea Party przez braci Koch:

One thought on “The Newsroom. Fikcyjne dziennikarstwo w służbie realnej polityki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s