***

Dziennik berliński. Zapiski korespondenta zagranicznego 1934-1941 Williama L. Shirera. Miałem tę książkę na liście „do przeczytania” od 2005 roku. W 2007 ukazało się polskie tłumaczenie, a od jakiegoś czasu można kupić Dziennik… za bezcen w tanich książkach. Warto. To amerykańskie spojrzenie na wieloletni, zawstydzający paraliż aliantów, polską bezmyślność przed kampanią wrześniową i waleczność w jej trakcie, widmo sowietów i włoskie pasożytnicze podczepianie się pod niemieckie „sukcesy”. Co zrozumiałe – najwięcej miejsca poświęca autor Niemcom. Poniżej próbka:

Omówiliśmy niemieckie postrzeganie etyki, honoru i zachowania. [Pan W.] powiedział: „Dla Niemców coś jest słuszne, etyczne i honorowe, jeśli odpowiada temu, co według Niemca powinien on zrobić, lub jeśli służy to interesom Niemiec lub niemczyzny. Niemcy jednak nie mają abstrakcyjnego pojęcia etyki, honoru ani słusznego zachowania”. Dał dobry przykład. Niemiecki przyjaciel powiedział mu: „Czy to nie straszne, co robią Finowie – walczą z Rosją. To zupełnie złe”. Gdy pan W. odpowiedział, że Finowie przecież robią jedynie to, czego w podobnej sytuacji należałoby oczekiwać od każdego uczciwego Niemca – czyli bronią swej wolności i niepodległości przed obcą agresją, jego przyjaciel odparł: „Ale przecież Rosja jest przyjacielem Niemiec”. […] Zapewne wyjaśnia to całkowity brak u Niemców współczucia dla losu Polaków czy Czechów. To, co Niemcy czynią tym narodom – mordują ich, na przykład – jest słuszne, ponieważ robią to Niemcy, a ofiary, z niemieckiego punktu widzenia, są niższą rasą, która musi uznawać za słuszne cokolwiek, co Niemcy zechcą im uczynić. Jak to ujmuje dr Ley: „Słuszne jest to, co czyni führer”. (Shirer: 214-215).

Shirer, jako dziennikarz, poświęca też wiele miejsca niemieckiej propagandzie. O niemieckiej inwazji na Polskę pisze – z ironią – tak jak pisała niemiecka prasa: „kontratak”.

Shirer, William L. 2007. Dziennik berliński. Zapiski korespondenta zagranicznego 1934-1941, Warszawa: Bellona.

Reklamy

9 myśli na temat “***

  1. Wiele lat temu znalazłem (oczywiście – zupełnie przez przypadek) tę książkę w antykwariacie pana Kalila w São Paulo, w obdartej okładce wydania z 1941. Natychmiast ją wziąłem, bo znałem nazwisko autora „The Rise and Fall…”. I potem przez lata zdumiewało mnie, że książka tak ważna i bez naiwności spojrzenia (a przecież pisana na gorąco, gdy nie tak wiele można było wiedzieć) została prawie zapomniana przez świat.

    Więc jednak nie całkiem zapomniana, skoro miałeś ją na liście „do przeczytania”. Świetnie, że jest polskie wydanie. Poznawanie języków obcych nie rozwija się wśród rodaków w piorunującym rytmie, a chęć rozumienia niedawnej przeszłości też nie jest powszechna. Ale edycje dobrych i ważnych książek pomagają ludziom z dobrą wolą w zrozumieniu wydarzeń, które nie są tylko i wyłącznie przeszłością.

    1. Mi w 2005 roku polecił tę książkę znajomy Irlandczyk. Jako że był pasjonatem 2WŚ (o Dywizjonie 303 wiedział więcej niż ja i więcej niż wie 99% Polaków), to potraktowałem jego słowa poważnie. Opłaciło się. A kontaktu z pierwszym wydaniem zazdroszczę – dziś musi sporo kosztować :)

  2. W istocie, wydanie Knopfa ma na okładce 18ramienną gwiazdę (czemu właśnie 18?). No i ciekawostka. Chciałem sprawdzić czy mają ją i inne książki z owej serii Books for War Time i widzę tę książkę świetnie zeskanowaną (bo ‚pdftotext -layout’ dobrze działa) w paru miejscach, z których najlepsze jest archive.org (najlepsze, bo tam są różne formaty). I to przesądza o losie mojej kopii papierowej, bo na regałach toczy się zawzięta walka o Lebensraum i nowa książka nie ma prawa wstępu, chyba że wyruguje jakąś starą.

  3. Mnie ciekawi rzecz z gruntu fantazyjna, jak rzeczony autor postrzegałby ów rozgardiasz medialny i boje polityczne wokół smoleńskiej tragedii. Jak z dalszej perspektywy, uwzględniwszy inne kulturowe uwarunkowania i wrażliwość innych nacji my, społeczeństwo po smoleńsku rozwarstwione, się w ogólności prezentuje.

    1. Inteligencja i przenikliwość to jedno, ale pomaga też uprzywilejowana pozycja. W tym dzienniku jest bardzo dużo uwag o bojach, jakie autor toczył z nazistowską cenzurą gdy nadawał audycje radiowe z Berlina. Wiedział dużo więcej niż mógł powiedzieć, a różnicę zapisywał na później – w dzienniku.

      Pytanie więc czy ktoś inteligentny i przenikliwy, kto w naszym społeczeństwie zajmuje pozycję pozwalającą dostrzegać więcej zapisuje dla siebie różnicę między faktami a medialną informacją, i czy kiedyś będzie miał odwagę, żeby tymi spostrzeżeniami się podzielić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s