Posłaniec musi umrzeć

Film otwiera scena porwania Adolfa Eichmanna. Uprowadzenie trwa kilkanaście sekund. Po chwili przenosimy się z mrocznej Argentyny do Nowego Jorku, gdzie poznajemy życie Hanny Arendt, gwiazdy współczesnej filozofii, popularnej wykładowczyni i prominentnej członkini lokalnego światka intelektualnego. Gdy Arendt dowiaduje się, że złapano Eichmanna, decyduje się pojechać do Izraela i obserwować jego proces z bliska.

To, czego korespondentka New Yorkera doświadcza podczas procesu, zupełnie ją zaskakuje. Eichmann nie jest krwiożerczym antysemitą, unurzanym we krwi mordercą, lecz wybijającym się biurokratą, który wzorowo wypełniał swoje obowiązki. Na swoich rękach zamiast krwi ma – atrament. Dzięki jego pracowitości i sumienności do pełna załadowane pociągi odchodziły punktualnie do miejsc przeznaczenia.

I co z tego, że pociągi te w nieludzkich warunkach przewoziły ludzi do obozów zagłady? Przecież Eichmann nie wybrał rodzaju ładunku. Stacje docelowe także wyznaczył ktoś inny. On tylko dbał o to, żeby system transportu funkcjonował wydajnie! A tę robotę wykonywał wzorowo. W ten sposób w głowie Arendt rodzi się koncepcja „banalności zła”. Człowiek, który tylko wypełniał swoje urzędnicze obowiązki, przyczynił się do śmierci milionów ludzi.

Ta obserwacja nie przysporzyła Hannie Arendt przyjaciół. Oskarżano ją o wybielanie Eichmanna, o opowiadanie się po jego stronie. Arendt zrobiła jednak coś jeszcze gorszego. W jednym ze swoich tekstów w New Yorkerze – na podstawie których powstał później Eichmann w Jerozolimie – napisała o roli Judenratów w organizowaniu wywózek.

Stwierdzenie, że przywódcy żydowscy byli współodpowiedzialni za Holocaust, spowodowało, że świat Hanny Arendt runął: odwrócili się od niej członkowie rodziny i przyjaciele, nachodzili agenci Mossadu, nowojorscy żydowscy intelektualiści prowadzili zmasowany atak w prasie, zwykli ludzie przysyłali jej listy z groźbami pozbawienia życia.

Na czym polegała wina Arendt? Przecież tylko napisała o tym, czego dowiedziała się podczas procesu Eichmanna. Nie była to wiedza tajemna. Skandal nie wybuchł ze względu na to, co powiedziano, lecz ze względu na to, kto to powiedział i gdzie. Sławna filozofka-Żydówka pisząca w jednym z najbardziej wpływowych magazynów w USA nie powinna była sobie na to pozwolić. Skandalem była jej nielojalność w stosunku do narodu żydowskiego, skandalem był brak cenzury ze strony New Yorkera, a nie sam fakt udziału przywódców żydowskich w Zagładzie. Zamiast rozprawiać się z wiadomością, skupiono się na posłańcu.

Hannah Arendt (2012), reż. Margarethe von Trotta.

Reklamy

2 myśli na temat “Posłaniec musi umrzeć

  1. Wśród krytyków A. są głosy, że dała się ona nabrać linii obrony Eichmana, który miał nadzieję, że uratuje skórę przedstawiając się jak urzędas, który tylko robił, co mu kazano.

    1. Nie znam sprawy aż tak dobrze, ale raczej zakładałbym, że to raczej owi krytycy nie potrafili wyjść poza swoje wstępne założenia. Pewnie chcieli, żeby Eichmann okazał się takim typowym SS-manem, który wyrywa matkom niemowlaki i roztrzaskuje im głowy o chodnik. A tymczasem nikt się nigdy nie ujawnił, kto by Eichmanna w takiej roli widział. A w kontekście klasycznych eksperymentów z psychologii społecznej (vide: Stanley Milgram) jestem w stanie uwierzyć, że Eichmann czynił zło zupełnie bezmyślnie. Nie wiem czy faktycznie tak było (czy też była to tylko linia obrony), ale wydaje mi się to prawdopodobne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s