Homo automotivis i rowerowa plaga

Na forach internetowych toczy się wojna między kierowcami samochodów i rowerzystami. Na najpłytszym poziomie mamy do czynienia z oskarżaniem się jednych i drugich o wzajemne przeszkadzanie sobie w użytkowaniu dróg publicznych. W tej dyskusji nie ma jednak nic ciekawego, bo skupia się ona na zachowaniach chamów za kółkiem i idiotów na rowerze, a im nie warto poświęcać czasu.

Ciekawszy wymiar tego sporu dotyczy starcia dwóch stylów życia, dwóch typów ludzi. Dominujący to homo automotivis – człowiek, dla którego samochód to nie tylko środek transportu i namiastka niezależności, ale też wyznacznik statusu społecznego, a co za tym idzie – pole wiecznej konkurencji. Samochód to wizytówka: pokazuje na co cię stać, czy odnosisz sukcesy, czy trzeba się z tobą liczyć.

W życiu człowieka samochodowego jest kilka aksjomatów. Jeżdżenie samochodem jest lepsze niż chodzenie pieszo, jeżdżenie na rowerze czy korzystanie z komunikacji miejskiej (te trzy pozostałe czynności to domena biedoty). W pewnym wieku nie mieć samochodu, to jak nie mieć matury – po prostu nie wypada, bez względu na to, czy jest potrzebna czy nie. Wszędzie tam, gdzie inni przyjeżdżają samochodem – wypada przyjechać samochodem (bez względu na to, kto jaką odległość ma do pokonania). Samochód jest dobry tylko tak długo, jak długo sąsiad nie ma lepszego.

Nie każdy posiadacz samochodu jest homo automotivis, ale im większa liczba powyższych stwierdzeń pasuje do Twojego sposobu myślenia, tym bardziej możliwe, że Ty akurat nim jesteś (tzn. samochód służy Ci nie tylko jako środek transportu, ale stanowi też ważny element Twojej tożsamości i sposobu postrzegania świata).

Public domain, via Wikimedia Commons
Public domain, via Wikimedia Commons

Epoka niepodważalności samochodowego stylu życia zmierza jednak do końca, bo pojawia się nowa klasa ludzi: tych, którzy na rowerach jeżdżą nie dlatego, że nie stać ich na samochód, ale dlatego, że korzystanie z roweru stanowi dla nich element definicji dobrego życia. Stojący i tyjący w korkach kierowcy oglądają coraz częściej wyprzedzających ich rowerzystów, którzy płacą mniej za zdrowszy środek transportu i w dodatku mają więcej czasu, który mogą spędzić leżakując w knajpie przy lemoniadzie i serniku (lub w wersji mniej hipsterskiej: na łonie przyrody). Kierowca ze zwycięzcy w społecznym wyścigu staje się przegranym. Co najgorsze – widzi to nie tylko on sam, lecz także inni, szczególnie ci, którzy nie poddali się dyktatowi samochodowego trybu życia.

Sam jestem rowerzystą i w pełni rozumiem kierowców narzekających na debili na rowerach, bo tych jest mnóstwo i naprawdę stanowią zagrożenie dla innych użytkowników dróg i chodników. Niestety, ani cywilizacyjnie (np. pod względem dostępności ścieżek rowerowych), ani mentalnie nie przypominamy jeszcze Amsterdamu czy Kopenhagi, ale zmiany idą w dobrym kierunku. Przynajmniej dla rowerzystów. Bo kierowcy coraz częściej narzekają nie tylko na rowerzystów, ale na wszystkie pro-rowerowe zmiany i całe to rowerowe zawracanie głowy. Rowerzysta w oczy ich kole. A dlaczego? Moim zdaniem właśnie dlatego, że poddaje w wątpliwość ich sposób bycia i myślenia, powoduje spory dysonans, rodzi to niemiłe wrażenie, że może jednak ktoś inny ma lepszy pomysł na życie.

Ale to już problem ludzi samochodowych.

PS. Anty-samochodowa rewolucja to zjawisko obserwowane w świecie już od jakiegoś czasu, w tym w USA. Młodzi ludzie nie tylko coraz rzadziej posiadają samochody, ale też coraz rzadziej wyrabiają prawo jazdy. Zmienia się też ich sposób postrzegania siebie i definiowania siebie przez przedmioty. Mniejsze znaczenia ma samochód, a większe – elektroniczne gadżety. Skoro dla młodych ważniejszy jest dostęp do netu, nie dziwi też, że wolą korzystać z komunikacji miejskiej, co pozwala im być on-line, niż marnować czas na prowadzenie samochodu. Nakłada się na to kwestia trudnych ekonomicznie czasów. Nie da się więc stwierdzić, w jakim stopniu młodzi odrzucają samochodowy sposób patrzenia na świat, a w jakim stopniu po prostu ich na taki styl życia nie stać.

Advertisements

Jedna myśl na temat “Homo automotivis i rowerowa plaga

  1. Bardzo trafnie ujęte. Dodałbym tylko, że rowerzystom sprzyja reorientacja myślenia o mieście, gdzie większe nacisk kładzie się na „inteligentne” zarządzanie i planowanie komunikacji oraz na to, co mieści się w paradygmacie zrównoważonego rozwoju. Miasto jako organizm, sieć powiązań.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s