***

Takie coś przydarzyło mi się kilka razy w życiu: wchodzę do księgarni, biorę przypadkową książkę do ręki, czytam zdanie-dwa i już wiem, że trafiłem na żyłę złota. Ostatnio znalazłem w ten sposób Na skraju Imperium i inne wspomnienia Mieczysława JałowieckiegoKilka samorodków poniżej.

Przed 1900 rokiem:

Napijemy się po kieliszku sherry lub whisky, co pan woli. A może hołduje pan wprowadzonej niedawno barbarzyńskiej modzie cocktaili? W takim razie mogę panu zaproponować coś, co nazywają martini (Jałowiecki 2013: 81).

Około 1900 roku:

W możliwości wojny nie wierzono. Uważano, że polityka europejska weszła w okres wielowiekowej statyki. Ukazała się nawet wielotomowa praca Blocha dowodząca, że wojna jest zgoła niemożliwa, gdyż żadne z państw europejskich nie posiada dostatecznych środków na długotrwałe jej prowadzenie (Jałowiecki 2013: 101).

Około 1910 roku:

Namawiają mnie na kupno samochodu, ale mam wstręt do tego śmierdzącego wehikułu i nie wróżę nic dobrego z tej innowacji. Zresztą, czy może być coś piękniejszego ponad rozpędzoną czwórkę karych kłusaków? (Jałowiecki 2013: 177).

1914 rok, przed wojną:

Wy na prowincji odbieracie sytuację taką, jaką zewnętrznie się przedstawia, nie biorąc pod rachubę, że wydarzenia się planuje i prowokuje w zależności od interesów (Jałowiecki 2013: 194).

Jałowiecki, Mieczysław. 2013. Na skraju Imperium i inne wspomnienia, Warszawa: Czytelnik.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s