***

W rajskiej dolinie wśród zielska Jacka Hugo-Badera. Bardzo lubię i szanuję JH-B jako reportera. Jeździ w miejsca, w które nie każdy by pojechał, potrafi dotrzeć do ludzi, których inni obeszliby szerokim łukiem i kolekcjonuje zupełnie odjechane historie. Ale jego reportaże zebrane w książki, czytane ciągiem – nie do końca się bronią. Za dużo koralików (rozmaitych historii, miejsc, całe tabuny ludzi), a za mało sznurka (czegoś, co pozwoliłoby te historie zapamiętać, połączyć, nadać im sens). Efekt jest taki, że odkłada się książkę na półkę i ma się pustkę w głowie: ile było tych historii? Ile miejsc? Kto co mówił? Co z tego wynika? Koraliki rozsypują się, rozjeżdżają na wszystkie strony świata i znikają z oczu. W pojedynczym reportażu tego nie widać, ale kiedy bierze się do rąk książkę – pojawia się wrażenie powierzchowności. To jest literatura faktu, ale taka, w której za dużo jest faktów, a za mało literatury.

Hugo-Bader, Jacek. 2010. W rajskiej dolinie wśród zielska. Wołowiec: Wydawnictwo Czarne.

Advertisements

4 myśli na temat “***

  1. A mnie JH-B zadziwia w jednej kwestii. Przejechał Rosję wzdłuż i wszerz, ale ani w „Białej gorączce”, ani w „Zielsku” nie ma nic..pozytywnego. Nie wierze, że kraj, do którego tak często się wraca, nie zasługuje na jedno wspomnienie o czymś pięknym, dobrym.

    1. Może faktycznie wprost tego JH-B nie mówi, ale jest jeden duży pozytyw w tych wszystkich książkach: pokazanie, że można tam liczyć na ludzi. Może na łóżku wodnym nie dadzą pospać, bo nie mają takich atrakcji, ale zadbają, żeby człowiek nie zamarzł. To już coś ;-)

  2. Bardzo trafna opinia – może za dużo jest jazd a za mało refleksji nad oglądanym. Zresztą, mam zabawny przyczynek, że on sam nie radzi sobie z tym nadmiarem: przed kolejnym wyjazdem do Rosji do miejsc źle kojarzących się w polskiej pamięci, dotarł on do mojego bardzo niemłodego znajomego, człowieka ze świetną pamięcią i z doświadczeniami z niedobrowolnego tam pobytu – i pytał gdzie warto jechać i co oglądać. Wrócił, opisał i gdy przypadkiem znowu napotkał mego znajomego, nie pamiętał ani jego sugestii, ani sensu rozmowy, ani tego, że o rady prosił…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s