***

Tropem lwowskich matematyków zawędrowałem do powojennego Wrocławia, a tam:

Zrujnowane podczas oblężenia miasto było od końca wojny rabowane z tego, co ocalało, przez szabrowników prywatnych i państwowych. Niemców dalej było kilkakrotnie więcej niż Polaków. Bywały noce, podczas których ginęło po kilkunastu ludzi, a w dzień centrum zamieniało się w wielki, ciągnący się od mostu Grunwaldzkiego po Rynek szaberplac ze wszystkim. Handlowano pościelą i meblami, bielizną i butami, żywnością i wódką. Obok siebie wykładali z plecaków swój towar: kanciarze, złodzieje, szabrownicy, Żydzi-wszystkoroby, paniusie-spekulantki, Niemki w spodniach, sowieccy i polscy maruderzy. Mówili jakimś mieszanym językiem, zrozumiałym dla wszystkich, ale tylko w tym jednym miejscu na świecie. (Urbanek 2014: 184-5).

2 thoughts on “***

    1. A widzisz, ja mam trochę inaczej. Mam wrażenie, że „Genialni” to bardzo dobra kompilacja rozmaitych materiałów, ale zabrakło w niej literackości. Pierwszy raz poczułem poezję w tej książce, gdy czytałem ostatnie zdanie z tego fragmentu, który zacytowałem. „Mówili jakimś mieszanym językiem, zrozumiałym dla wszystkich, ale tylko w tym jednym miejscu na świecie” – naprawdę świetne. Ale właśnie tego mi w tej książce brakuje. Jedno takie zdanie na 200 stron to za mało!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s