***

Ciekawa rozmowa z Robertem Krasowskim, który broni tezy, że polityczna hucpa – łącznie z wyborami parlamentarnymi – którą emocjonuje się obywatelska tłuszcza, nie ma najmniejszego znaczenia. Kluczowe zmiany dla funkcjonowania państwa zachodzą ze względu na pewien państwowy kurs, który jest realizowany niezależnie od partyjnych i światopoglądowych afiliacji aktualnie rządzących. Jako przykład podaje między innymi sprawę zawiązywania (zbyt) bliskich relacji kościoła katolickiego z państwem polskim:

Religię do szkół wprowadził Tadeusz Mazowiecki, konkordat mamy od Hanny Suchockiej, ugoda z Kościołem na poziomie konstytucji i praktyki politycznej to Aleksander Kwaśniewski, zwrócenie majątku Kościołowi to dzieło Leszka Millera, projekty ustaw dopuszczających in vitro blokował Donald Tusk. Ani jeden filar tego, co liberalna lewica nazywa wyznaniowym państwem, nie został zbudowany przez prawicę (źródło: Kultura Liberalna).

Dalej, równie ciekawie, o tym, skąd się wzięli obecni liderzy:

Nigdy jeszcze nie było tak, że z szachownicy politycznej zginęły wszystkie ważne figury. Niesamowite! Tusk wyjechał za chlebem […], a Kaczyński z kolei, znając siłę swojej toksyczności, musiał zejść z szachownicy. […] Donald Tusk wyrzucił z partii wszystkich samców alfa, a potem partię i państwo zostawił Ewie Kopacz, politykowi o niewielkim talencie. Szydło i Duda mają doświadczenie jeszcze mniejsze od niej, a może także mniejsze umiejętności. Nikt nie wywalczył sobie władzy, wszyscy ją dostali w prezencie od graczy silniejszych do siebie (podkreślenie moje – WW). Więc póki co nie potrafią niczego. Poziom gry jest tak niski, że można dołączyć nawet prosto z ulicy. Muzyk, ekonomista, gaduła wiecowy. Wchodzą tu ludzie, którzy w polityce są od kilku dni (źródło: Kultura Liberalna).

I o Jarosławie Kaczyńskim:

Wiecie, ja nigdy złego słowa na Kaczyńskiego nie powiem, bo byłem pod jego wielkim wrażeniem na początku lat 90. […] Elity tamtych lat zanudzały banałem, strasznym, bo szczerym. […] Jeden Kaczyński próbował zrozumieć, co dokoła się dzieje. Szukał sprężyn zmian, ich logiki, ich skutków. Odczarował transformację, opisywał ją nie jako mit, ale jako rzeczywisty proces społeczny, polityczny i gospodarczy. […] On deklasował wszystkich poza Wałęsą. [Później – WW] Kaczyński gorzknieje, zafiksowuje się na swojej diagnozie […]. Nie potrafi zrozumieć nowych wyzwań, zwłaszcza Unii Europejskiej. […]. Apostoł politycznego rozumu zamienił się w krzewiciela banałów na temat układu, niesprawiedliwości, narodowego upokorzenia, liberalnego upadku (źródło: Kultura Liberalna).

Polecam całość.

Advertisements

2 myśli na temat “***

  1. „Polecam” znaczy „warto przeczytać” a nie „zgadzam się z tezami”? Jeśli tak, to masz rację, bo artykuł wyznacza pewien trend i zapewne sypnie się tym po polu, a to, co wyrośnie potem długo trzeba będzie plewić.

    Moją natychmiastową reakcję zasygnalizowałem na Bobikowie pytając: czy typ jego analizy przystaje też do Niemiec z roku 1933? — ale wątku teraz u Ciebie nie ma potrzeby rozwijać, bo bardzo starannie to Moskwa Sadowa zanalizował na swoim blogu.

    Nie rozwinąłem też moich uwag pod artykułem Krasowskiego w formie komentarza, bowiem okazało się, że to zacne grono jest podpięte pod fb i nie ma tam innego dojścia. Gdy napisałem do nich, by sprawdzić czy rzeczywiście poza fb nie ma u nich głosu, dostałem taką (łagodnie mówiąc) zdumiewającą odpowiedź od sekretarza redakcji: Niestety, przy obecnej konstrukcji naszej strony jest to jedyna możliwość. Niekiedy jednak publikujemy także komentarze w formie listów do redakcji. No więc gdy dla kogoś św. Piotrem jest fb to smutne, ale gdy Panem Bogiem jest „konstrukcja strony”, przestaje być to smutne i przesuwa się do kategorii „bardzo durne”. I nic tam nie zaciemni blasku artykułu Roberta Krasowskiego.

    1. To jest bardzo specyficzna rozmowa, bo to jest ta forma, kiedy ktoś stara się postawić jak najśmielsze tezy, żeby rozmowa była ciekawa. Mi to pasuje. Często rodzą się z tego ciekawe spojrzenia na rzeczywistość. Tak jak ten fragment o tym, kto nam wprowadzał państwo wyznaniowe. No, to się niestety w zarysie zgadza, po prostu, choć wcześniej o tym nie pomyślałem. Ten środkowy fragment? Oczywiście, Duda musiał wygrać w wyborach, Szydło musiała wypaść „dobrze”, żeby wygrać. Kopacz tak samo. Ale wszyscy przeszli przez gatekeeperów, przez patronów, nikt nie wywalczył sobie tej pozycji, tak jak wcześniej zrobili to Tusk czy Kaczyński. Więc w zarysie też dla mnie OK. Co do ostatniej części: dla mnie w zarysie też OK. Kaczyński, czego by o nim nie mówić, miał na początku lat 90. dosyć jasny ogląd sytuacji i dosyć prawidłową diagnozę. Marcin Król uczciwie przyznał: http://wyborcza.pl/magazyn/1,136528,15414610,Bylismy_glupi.html A wtedy Kaczyński nie był taki głupi, widział coś, czego oni nie widzieli. Więc o ile chodzi mi przede wszystkim o to, że to jest intelektualnie zapładniająca rozmowa, to również o to, że Krasowski mówi trochę sensownych rzeczy. I o ile nigdy na PiS nie głosowałem (nigdy też nie głosowałem przeciwko PiS-owi), i bym nie zagłosował, to nie boję się PiS-u. Nie są ani lepsi, ani gorsi od takiego PO. Jedyna różnica to kwestia warstwy medialnej. Jednym na tym poziomie nakłada się więcej, a innym mniej makijażu. Ale to nie jest w ogóle kwestia, która mnie interesuje. Naprawdę, mam to gdzieś, jacy są jedni, a jacy są drudzy i kto ma w tej kwestii więcej, a kto mniej racji. Chodzi mi tylko o to, żeby wyłapywać, kiedy ktoś mówi coś ciekawego, co pozwala spojrzeć na sprawę pod trochę innym kątem. Krasowski to zrobił i dlatego się tu znalazł.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s