Dyktatura ekspertów

Lubię uchodzić za eksperta, szczególnie od spraw, o których tak naprawdę nie mam pojęcia. Fascynujące jest obserwowanie od środka, jak rola eksperta „gra się sama”. Bycie ekspertem to w 90% bycie uważanym za eksperta. I choć moje eksperckie gierki to tylko zabawa, niegroźne ćwiczenia z etnometodologii, o tyle nie brak przypadków pokazujących, dlaczego moje zaufanie do ekspertów wszelkiej maści jest znikome.

Przykład: chemiczka, która pracowała w amerykańskim kryminalnym laboratorium stanowym. Przez 9 lat przetestowała około 60000 próbek w ponad 30000 spraw karnych. Aż w końcu okazało się, że zgłaszała obecność narkotyków w próbkach, których nie przetestowała zgodnie z procedurami, podmieniała sygnatury, ingerowała w próbki tak długo, aż zaczęły dawać pozytywne wyniki.

To nie jedyny taki przypadek. W sumie dziesiątki tysięcy osób mogły zostać skazane na podstawie dowodów spreparowanych przez ekspertów. A najgorsze jest to, że system, który opiera się na totalnym zaufaniu do ekspertów, nie ma żadnych mechanizmów obrony przed ich brakiem profesjonalizmu:

Despite the ongoing scandal, the district attorneys take the position that it is not their responsibility to help identify [the victims – WW]. They lack the budgets or resources to do so, and […] have no special duty to notify defendants that their convictions might have been obtained with evidence that was falsified by government employees (źródło: Slate.com).

(!!!)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s