***

Latem 2004 roku poszedłem do miasta kupić sobie buty. Ta niepozorna wyprawa miała zupełnie niespodziewane, dalece nieobuwnicze skutki. Jedną z nich była myśl, aby nauczyć się języka węgierskiego. Ale po kolei. Po drodze wszedłem do księgarni. W moje dłonie wpadł Dziennik Sándora Máraia. Przeczytałem kilka zdań i szybko zapomniałem o butach. To polskie wydanie z 2004 roku było tylko małym wycinkiem wielkiej, ponad pięćdziesięcioletniej, diarystycznej spuścizny. Gdy przeczytałem, co dało się przeczytać po polsku, ruszyłem na poszukiwania anglojęzycznych wydań. Znalazłem ochłapy. A tymczasem wielotomowe wydanie węgierskie było dla mnie niedostępne. Stąd myśl, aby nauczyć się języka. Na szczęście zabrakło mi zapału. Czekałem więc przez te wszystkie lata, monitorując wydawane polsko- i anglojęzyczne książki Máraia. Aż nadszedł ten dzień! W Czytelniku ukazał się właśnie pierwszy tom poszerzonego wydania, obejmujący wybór notatek z lat 1943-48, w tłumaczeniu Teresy Worowskiej, która wspaniale przetłumaczyła też polskie wydanie z 2004 roku. To będzie dobre lato.

Advertisements

Jedna myśl na temat “***

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s