1789 light

A few weeks before the [French – WW] election, something important happened that was largely unnoticed: an opinion poll showed that the main concern of the people was neither unemployment nor immigration, but the reform of state institutions (institutional issues are rarely brought up in polls). There is a deep resentment towards a state they perceive as oppressive, corrupt and violent. (źródło: The Guardian)

Requiem dla klasy średniej

Niedawno czołowi badacze sztucznej inteligencji spotkali się na prywatnej konferencji i dyskutowali o przyszłości ludzkości (nagrania dostępne tu). Poniżej kilka fragmentów z artykułu na ten temat w Wired.com:

At a time when the Trump administration is promising to make America great again by restoring old-school manufacturing jobs, AI researchers aren’t taking him too seriously. They know that these jobs are never coming back […]

In the US, the number of manufacturing jobs peaked in 1979 and has steadily decreased ever since. At the same time, manufacturing has steadily increased, with the US now producing more goods than any other country but China. […]

McAfee pointed to newly collected data that shows a sharp decline in middle class job creation since the 1980s. Now, most new jobs are either at the very low end of the pay scale or the very high end. (źródło: Wired.com)

Czasem, w kontekście sztucznej inteligencji, rozważa się scenariusz buntu maszyn przeciwko ludzkim ciemiężycielom. Bardziej prawdopodobny jest jednak bunt porzuconej, wymierającej powoli klasy średniej.

Żegnajcie maklerzy

Zawodowo zajmuję się tworzeniem oprogramowania automatyzującego czynności, które do tej pory wykonywał człowiek. Praca jest fascynująca, ale budzi też poczucie niepewności: jak będzie wyglądał świat, jeśli algorytmy sztucznej inteligencji będą rozwijane w obecnym tempie? Ostatnio przyszłość uchyliła rąbka tajemnicy przed maklerami giełdowymi:

At its height back in 2000, the U.S. cash equities trading desk at Goldman Sachs’s New York headquarters employed 600 traders, buying and selling stock on the orders of the investment bank’s large clients. Today there are just two equity traders left. (źródło: MIT Technology Review)

Nie sądzę, żeby ktoś jakoś szczególnie żałował akurat tej grupy zawodowej. Jest to jednak pewna wskazówka: wydaje ci się, że twój zawód jest nietykalny, odporny na postęp technologiczny? Dziesięć lat temu maklerzy z Goldmana też tak pewnie myśleli, gdy odbierali swoje milionowe bonusy. Dziś w GS bawią się w inkubator start-up’owy:

Those 600 traders, there is a lot of space where they used to sit. (źródło: MIT Technology Review)

Trzeci rozdział

Cząstki elementarne Michela Houellebecqa. Czterdziestoletnia Annabelle wypowiada houellebecqowski refren: …gdy miałam siedemnaście lat, nie przypuszczałam, że życie jest tak ograniczone, że możliwości jest tak niewiele (s. 344). Annabelle próbuje chwycić się jednej z ostatnich desek ratunku. Dożyła do trzysta czterdziestej czwartej strony opowieści, ale nie wie jeszcze, co zamierza zrobić z nią autor. Czytelnik może się już domyślać. Podczas lektury zaznał wystarczająco dużo pornografii i klęsk. Wie już, że u Houellebecqa za każdą sekundą sukcesu, rozkoszy i satysfakcji kryje się nicość, rozpad i śmierć. Nikt tu nikogo nie będzie głaskał po głowie.

Rok temu, w autobusie linii 131, jadąc ze Stępińskiej w kierunku Metra Politechnika, czytałem trzeci rozdział Poszerzenia pola walki. Pięć stron tekstu, ale zawiera się w nich cały Houellebecq. Na tym tle Cząstki elementarne to już tylko aneks. Ściągam Poszerzenie… z regału i czytam fragment bliźniaczy do słów Annabelle z Cząstek elementarnych (bliźniaczy, ale pełniejszy, lepszy, pierwotny):

Mieliście jakieś życie. Były takie chwile, kiedy mieliście jakieś życie. Z pewnością nie pamiętacie tego bardzo dobrze, ale fotografie to potwierdzają. Prawdopodobnie w czasie waszego dorastania albo trochę później. Ależ wasz apetyt, żeby żyć, był wówczas ogromny! Egzystencja wydawała się obfitować w niewypowiedziane możliwości (s. 15).

Na końcu rozdziału Houellebecq zdradza swoje idée fixe:

Relacje międzyludzkie stopniowo stają się niemożliwe, co zresztą redukuje liczbę historii, z których składa się życie. W ten sposób oblicze śmierci ukazuje się powoli w całym swoim blasku. Trzecie tysiąclecie świetnie się zapowiada (s. 18).

Trzeci rozdział. Trzeba przeczytać trzeci rozdział Poszerzenia pola walki.

Amerykański faszyzm

Z ciekawego eseju o literackich i filmowych wizjach amerykańskiego faszyzmu, fragment o książce Sinclaira Lewisa It can’t happen here z 1935 r.:

…in America, fascism’s most dangerous supporters would be those “who disowned the word ‘fascism’ and preached enslavement to capitalism under the style of constitutional and traditional native American liberty”. American fascism will necessarily be shaped by capitalism – or, as Lewis memorably puts it, “government of the profits, by the profits, for the profits”.

 

Elementarz XXI wieku

Widziałem w kinie reklamę, w której młody chłopiec przegląda Elementarz XXI wieku. Zacząłem się zastanawiać, jakie hasła umieściłbym w takim przewodniku po współczesności dla najmłodszych. Oto kilka pomysłów.

Emigracja. Umowa zlecenie. Smog. Nepotyzm. ASAP. Kredyt walutowy. Selfie. Rak. Nierówności dochodowe. Stalking. Czyściciele kamienic. Kredyt subprime. Zmiana klimatu. Mechanizm inwestor-przeciwko-państwu. Chwilówka. Populizm. Wojna hybrydowa. Prekariat. Dopalacze. ISIS. Sól drogowa. Uchodźcy. Bańka edukacyjna. Twerking.

Niech się młodzież uczy.

Katania

Katania. W sklepach wciąż sprzedają tu dyskietki. Przed dworcem Catania Centrale biegają wychudłe bezpańskie psy. Na ulicach w środku miasta handlują, jak w Polsce po upadku komunizmu: Włosi sprzedają owoce, warzywa i stare graty, a imigranci podróbki firmowych butów i pirackie płytki z oprogramowaniem, filmami i muzyką. Na Via Archimede, jednej z najbardziej obskurnych ulic w mieście, swoje sklepy ulokowali Azjaci. Sprzedają tu wszystko, co za grosze można kupić na Alibabie. Przechodząc wieczorem, liczę sklepy: trzydzieści czynnych. Wszystkie identyczne. Domyślam się, co było tu wcześniej, bo po drodze mijam też jeden warsztat samochodowy i pełen narzędzi składzik, w którym dogorywają ostatni, starusieńcy włoscy majstrowie.

*

Urlop w Katanii nauczył mnie jednego. Nigdy nie zostawaj 7 nocy w miejscu, w którym jedną z głównych atrakcji jest targ rybny.

*

W piekarni przy Piazza Carlo Alberto proszę o pokrojenie chleba. Ekspedientka kładzie chleb na ladzie, chwyta nieduży nożyk i kroi powoli – pajda po pajdzie. Po kilku kawałkach przytomnieję ze zdziwienia i mówię basta. Dziewczyna z tym samym uroczym spokojem, z jakim kroiła, chowa chleb do papierowej torby. Nie dała po sobie poznać, że uważa mnie i moją prośbę za zapowiedź skrajnej dekadencji, która powoli przesącza się z Północy na Sycylię.